czwartek, 12 listopada 2009
Serial : „I told you so...”, odcinek nr 1
Stwierdzenie, że Polski Związek Szachowy ma być maszynką do robienia pieniędzy mija się z wszelkimi założeniami i zasadami sportu masowego, jakim są szachy. Chyba że Tomasz Sielicki zgadza się z elitarnymi zapędami rodziny Maciejów.
Inną sugestią może być ratowanie zbankrutowanej Polonii Warszawa (już wkrótce powinniśmy usłyszeć, że najlepszym organizatorem turniejów szachowych była, jest i będzie rodzina Maciejów, której ruszył na pomoc importowany polski arcymistrz Michał Krasenkow).
Wypowiedzi Tomasza Sielickiego nasuwają wniosek, że szachiści są dla kliki z Czerniakowskiej 126A, a nie odwrotnie.
Polscy szachiści, lokal przy Czerniakowskiej 126A jest Wasz, a nie kliki psedo-biznesmenów próbujących robić pieniądze korzystając z Waszych składek i podatków.
Prezes z Sielicki uważa za jedno z swoich głownych zadań współpracę z mediami. Jak do tej pory, współpraca ta kuleje. Proponuję zatrudnić prawdziwych profesjonalistów, jak np. cheerleaders na poniższym wideo.
czwartek, 22 października 2009
Zakłady bukmacherskie
Z okazji Pucharu Świata 2009, PaddyPower przygotowała specjalną ofertę dla swoich użytkowników. Można przyjmować zakłady, czy:Wrodzona złośliwość nie pozwoliła mu powstrzymać się od komentarza, że bukmacherzy oceniają szanse Mateusza Bartla w Pucharze Świata na równi z szansami najlepszego wenezuelskiego szachisty (800:1). Komentarz mnie nie zdziwił, gdyż jest typowy dla tego bufona,. natomiast zdziwiło mnie usunięcie komentarza. Być może, „prof.” Macieja zażądał tego od syna, gdyż to koliduje z jego wypowiedzią o znakomitych umiejętnościach byłego zawodnika Polonii, w której wygłosił słynne zdanie „Co robi człowiek honoru”.
Cytat:
Tkachiev to lose any game because of arriving late 8/1
Tkachiev to be disqualified for being reported for playing drunk 25/1
Tkachiev to drink a full bottle of vodka at the same time he plays one game 100/1
Tkachiev to fall asleep during a game and losing on time 100/1
Tkachiev to throw up over the board during any game 200/1
Dzisiejszy wynik w DME drużyny narodowej pod znakomitą pieczą trenera kadry, Artura Jakubca, dowodzi słuszność oceny PaddyPower.
1 GM Socko Bartosz 2637 ½ : ½ GM Dizdarevic Emir 2483
2 GM Wojtaszek Radoslaw 2640 ½ : ½ IM Stojanovic Dalibor 2469
3 GM Macieja Bartlomiej 2618 ½ : ½ IM Bogut Zeljko 2442
4 GM Bartel Mateusz 2609 ½ : ½ FM Galic Ivan 2378
poniedziałek, 21 września 2009
Z życia Degeneratów
Podczas ostatnich rozgrywek Drużynowych Mistrzostw Polski stali autorzy skandali znów dali o sobie znać.
IM Zbigniew Pakleza, po doprowadzeniu się przy pomocy alkoholu do odpowiedniego stanu, zdemolował drzwi i na jego nieszczęście to wydarzenie zostało zarejestrowane przez kamery. Była policja, Pakleza został spisany.
Drugim bohaterem był GM Radosław Jedynak. Jak zwykle, przed ostatnią rundą żegnał się z rozgrywkami przy pomocy alkoholu.
Runda rozpoczęła się w godzinach porannych, co dla Arcymisia jest porą nieprzyzwoitą. Wynik meczu LKS Pasjonat Dankowice - Rynex Płock został już wcześniej ustawiony na 3-3, ale obecność GM Jedynaka była konieczna, gdyż IM Wojciechowi Morandzie potrzebne było "wywalczone" pół punkta, a nie cały punkt zdobyty walkowerem. Niestety, pijany jak wieprz GM Jedynak leżał w tym czasie w swoim pokoju i śnił o kolejnej flaszce. Na szczęście zainterweniował prezes Dankowic, który na 8 minut przed przyznaniem walkowera poszedł do GM Jedynaka, mocnym waleniem w drzwi obudził go i niemal siłą zaciągnął do szachownicy. Widok był straszny - GM Radosław Jedynak wyglądał jak mendel dworcowy - brudny, z opadającymi z tyłka portkami. Prawą rękę miał zakrwawioną.
Ostatecznie podpisano (zgodnie z umową) remis.
piątek, 11 września 2009
Kandydaci na Kierownika Wyszkolenia PZSzach
1st Chess Campus in Zakopane, Poland
Our Plan:
1) Ten days in the heart of Polish Mountains, chess lessons, training, opening preparation, studying chess classics and other ideas to improve the game
2) Daily schedule:
a) ------9:00 Breakfast
b) 9:00-12:00 Lecture with one of the approved coaches: GM Artur Jakubiec (alias Ghoul), or IM Radoslaw Jedynak (alias Moonspell)
c) 13:00-14:00 Lunch
d) 15:00-18:00 Chess, chess, chess - analyzis, thematic tournaments... etc
e) 18:00-19:00 supper
f) 19:30-21:00 one-on-one training (individual)
Famous achievements:
As a coach:
1)Together with GM Artur Jakubiec we led our junior team to gain silver medal in Polish Junior Team Championship
2)One of my apprentices - Krzysztof Zapolski (rated 2100) (do dzisiaj pozostał kandydatem) drew against two Grand Masters in a row on Polish Extraleague 2003! Games: Grabarczyk-Zapolski, Zapolski-Socko. I never expected that... ;) He became one of the most-known young players in Poland.
improveyourchess 2003-10-16 12:16:28
Majstersztykiem było to, że obaj ci panowie otrzymali świetne referencje by writing od Radosława Wojtaszka, który już wtedy był znanym juniorem i od mm Zbigniewa Paklezy. Wszystko to miałoby ręce i nogi, gdyby nie fakt, że podaje się, że zajmowało się stanowisko trenera w angielskiej drużynie Sharks (R. Jedynak). Łatwe było to do sprawdzenia. Tak samo łatwe były do obalenia fałszywe protegujące e-maile. Ale jest to sposób na robienie pozytywnej "spirali zwrotnej" (cyt. Tomasz Sielicki).
Zdumiewający jest też nick, który przybrał aktualny instruktor kadry narodowej, Artur Jakubiec - Ghoul (w języku polskim - Ghul), którym delektuje się do dzisiaj.
piątek, 4 września 2009
Wywiad Bartłomieja Maciei z 7 lutego 2009
Poziom finału był wysoki, w szczególności nieporównywalnie wyższy od wszystkich finałów z ubiegłego wieku.
Bartłomiej Macieja znany jest z naciągania statystyk. Zamiast wypisywać bzdury, proponuję sprawdzić kilka finałów mistrzostw Polski XX wieku, jak:
1927 Łódź Akiba Rubinstein Ksawery Tartakower Kazimierz Makarczyk
1935 Warszawa Ksawery Tartakower Mieczysław Najdorf Paulin Frydman
1937 Jurata Ksawery Tartakower Gideon Ståhlberg Mieczysław Najdorf
1946 Sopot Bogdan Śliwa Jan Gadaliński Kazimierz Plater
1948 Kraków Kazimierz Makarczyk Stanisław Gawlikowski Bogdan Śliwa
Uczestnicy tych mistrzostw liczyli się w świecie bardziej niż dzisiejsi arcymistrzowie typu Bartłomiej Macieja.
Poziom finału był wysoki
Żaden z zawodników nie był na liście 100 najlepszych zawodników w świecie. Pozwolę sobie porównać finały mistrzostw Polski XXI wieku (na pierwszym miejscu liczba Polaków na liście 100 najlepszych zawodników, a na drugim - liczba zawodników z pierwszej setki świata grających w finale mistrzostw Polski):
2001 - 1, 1
2002 - 1, 1
2003 - 2, 2
2004 - 2, 2
2005 - 1, 1
2006 - 3, 1
2007 - 5, 3
2008 - 2, 1
2009 - 0, 0
Dalej Bartłomiej Macieja stwierdził:
Był też na tyle wyrównany, że w zdecydowanej większości partii nie można było jednoznacznie przewidzieć zwycięzcy. To zasługa powszechnej dostępności olbrzymich źródeł informacji (baz danych) oraz coraz to silniejszych i bezlitosnych trenerów, jakimi są grające programy szachowe. Powoduje to, że młodzi zawodnicy mają obecnie błyskawiczny dostęp do takich informacji, do których kiedyś ich starsi koledzy musieli dochodzić latami. Jak kiedyś powiedział Wiktor Korcznoj, gwałtownemu przyspieszeniu uległ proces nauki gry w szachy.
Nasz guru chyba zapomniał, że on i Krzysztof Pytel byli właśnie tymi, którzy dość głośno sprzeciwiali się w dyskusji z Jerzym Konikowskim wprowadzeniu nauki gry w szachy przez Internet, ale z faktami się nie wygrywa.
Nie tak dawno, rekordzista pod względem liczby zdobytych tytułów mistrza Polski, Włodzimierz Schmidt, na 2 tygodnie przed rozpoczęciem finału MP został poinformowany przez jednego zawodnika, że ten rozpoczyna przygotowania, a następnie poproszony o radę jak powinien to najefektywniej zrobić. Arcymistrz Schmidt odpowiedział, że rozumie, że zawodnik rozpoczął przygotowania do przyszłorocznego finału, bo przecież w ciągu 2 tygodni nie można się nauczyć grać w szachy.
Czy Bartłomiej Macieja nie wszedł przypadkiem w konflikt z samym sobą? Powołuje się na mistrza Polski z ubiegłegu wieku, kiedy to finały mistrzostw Polski były znacznie słabsze od tegorocznego.
Bartłomiej Macieja z próbuje polskim szachistom wciskać informacje nie poprate żadnymi faktami, jak np.
Wydawać by się mogło, że działacze związkowi powinni się cieszyć, że jakiś facio (o którym "obraźliwie" piszą, że to jest "prywatna osoba" - nienależąca do żadnego klubu zrzeszonego w oficjalnych strukturach związku) w zeszłym roku zdołał zorganizować jeden z najsilniejszych, jeśli nie najsilniejszy open roku w Ameryce Południowej.
Wiem, że Festiwal Orinoco nie jest najsilniejszym openem w Ameryce Południowej, tak samo jak Pardubice nie są największym festiwalem na świecie. Ale trudno tu polemizować, skoro jest to turniej-widmo.
Tak samo trudno jest porównywać mistrzostwa Polski z ubiegłego wieku do ostatnich mistrzostw Polski, jeżeli nie ma dostępu do statystyk z ubieglego wieku. Jedno jest pewne - Rubinstein, Najdorf itd. na trwale zapisali się w historii szachów. Czy znajdzie się w historii szachów miejsce dla Bartłomieja Maciei i tegorocznych finalistów mistrzostw Polski?
Kandydat na Kierownika Wyszkolenia atakuje i donosi
01.09.2009 10:07
Nowy zarząd zebrał się raz i podjął tylko jedną decyzję. Uchwała zarządu przydziela swoim członkom funkcje i stanowiska. Nic natomiast nie mówi o podziale obowiązków.
Czekamy na kolejne uchwały zarządu. Czas leci, od 18 lipca minęło już 45 dni.
W okresie wakacyjnym trudno jest mieć "fizyczną obecność" wszystkich członków Zarządu, ale, jak to trafnie określił Bartłomiej Macieja, Zarząd pracował jak przodownicy pracy z PRL-u - 400% normy.
1. 28 lipca Prezes Tomasz Sielicki z Waldemarem Tabołą i Wojciechem Zawadzkim w Pardubicach uczyli się organizować największy festiwal szachowy na świecie.
2. 31 lipca zamieszczono Regulamin Zarządu, wyprzedzając życzenia Arcymistrza Radosława Jedynaka, fryzjera polskich szachów.
3. 6 sierpnia Prezes Tomasz Sielicki pobierał lekcje hazardu u Ministra Mirosława Drzewieckiego, znanego w kasynach łódzkich jako Drzewko. Drzewko w świecie znany jest z udowadniania swego ubóstwa (patrz raport z Miami).
4. 11 sierpnia ogłoszono konkurs na stanowisko Kierownika Wyszkolenia.
5. 2 września uroczycie rozpoczęto popularyzację szachów zamieszczając na honorowym miejscu linka do strony redaktorów czasopisma "Mat", na której można znaleźć znakomitą transmisję z Drużynowych Mistrzostw Świata Kobiet (do czego jeszcze powrócę).
6. W tym samym dniu Prezez Tomasz Sielicki zarejestrował się na forum Polskiego Związku Szachistów i udzielił wyczerpującej odpowiedzi Radosławowi Jedynakowi, po której ten drugi podkulił ogon.
Tyle o ataku.
A teraz o donosach i, o dziwo, Piotra Kaczorowskiego, a nie Bartłomieja Maciei.
1. Kierownikiem ekipy został Wojciech Brodowski, co nie jest zrozumiałe. Czy bycie w zarządzie Stilonu Gorzów razem z Modzelanem jest wystarczającym argumentem?
2. Pojechał tłum, tłum zawodników, rodziców, kilku trenerów, kilku instruktorów. Po co taki tłum? Jechać ma prawo każdy, ale oficjalna reprezentacja powinna jechać osobno, a jej szkoleniowcy nie powinni pomagać pozostałym zawodnikom. Taka dodatkowa praca zmniejsza jakość pracy podstawowej. Jadą też osoby, które nie powinny w ogóle pracować z młodzieżą. Pojechał Krzysztof D. z Pabianic, prowadzący ciekawą stronę internetową. Już w Poznaniu miał problemy z zachowaniem pionu, czuć było od niego alkohol, zaczepiał inne osoby. Komentarz zbyteczny.
3. Niestety potwierdziły się niepokoje, wyrażone w pierwszym tekście o zawodach. Nasi zawodnicy nie mają odpowiedniej opieki, dorośli nie wykonują swoich obowiązków, jak należy. Wczoraj nasza młoda mistrzyni Polski do lat 14 długo walczyła o zwycięstwo. Skończyła partię tuż przed godziną 21. Gdy wstała od stolika z przerażeniem stwierdziła, iż jest sama. Nie ma w pobliżu żadnego opiekuna. Dzięki uprzejmości miejscowego dozorcy, który po zamknięciu sali gry odwiózł ją do hotelu, mogła udać się na spoczynek.
Co na to kierownik ekipy Wojciech Brodowski?
Osobną sprawą jest, iż negatywny bohater poprzedniego tekstu, w dalszym ciągu ma problemy z utrzymywanie pionu. Czy poniesie jakieś konsekwencje?
Sukcesy polskich szachistów
GM Bartłomiej Macieja wygrał turniej w Boliwii z wynikiem 8 z 9 pkt zostawiając w pokonanym polu min. znanego GM Lazaro Bruzon (2619) z KubyTurniej odbył się w Ciudad Bolivar, Wenezuela. Trąci mi to Pawłem Suwarskim, ale chyba jest niemożliwością ponowne zatrudnienie na to odpowiedzialne stanowisko człowieka, który zawiódł zaufanie użytkowników nieistniejącego już forum PZSzach, podając do publicznej wiadomości ich adresy IP, co jest niezgodne z polskim prawem.
Panie Administratorze, nazwisko Bruzon w języku polskim odmienia się. Proszę tylko nie brać lekcji języka polskiego od przyszłego kierownika wyszkolenia, Piotra Kaczorowskiego, bo z Lazaro zrobi jakiegoś Laurentego.
Pierwsze miejsce Radosława Jedynaka - "fryzjera polskich szachów" (porównanie nasunęło mi się po aferze w piłce nożnej) w turnieju Konik Morski Rewala nie zasłużyło na uwagę Zarządu PZSzachu, a przecież te oba turnieje są porównywalne:
Pierwsze dwudziestki:
Feria del Orinoco 2009
1 Macieja, Bartlomiej POL 2612 8
2 Bruzon, Lazaro CUBA 2619 7
3 Prasca, Rafael LAR 2414 7
4 Ravelo, Eddy CUBA 2368 7
5 Iturrizaga, Eduardo LAR 2555 7
6 Diaz, Jose DC 1742 7
7 Ostos, Julio LAR 2306 6.5
8 Martinez, Rainmy BOL 2324 6.5
9 Teran, Lisyender TRU 2121 6.5
10 Medina, Jose Miguel CUBA 2287 6.5
11 Espinoza, Tomas BOL 2065 6.5
12 Rondon, Rene APU 1849 6.5
13 Martinez Pulgarin, Jorge COL 2158 6.5
14 Aponte, Argimiro BOL 2225 6
15 Villasana, Franklin MIR 1730 6
16 Quintero, Ivo BOL 1835 6
17 Otazo, Annyd MER 1977 6
18 Rovira, Luis DC 2080 6
19 Chavez, Elias LAR 1829 6
20 Balza, Oswaldo TRU 1798 5.5
Średni ranking - 2145
XIV Konik Morski Rewala
1 GM Jedynak, Radoslaw (1) POL 2494 6.5
2 IM Chojnacki, Krzysztof (4) POL 2404 6.5
3 WIM Popova, Natalija (19) BLR 2276 6.5
4 FM Janaszak, Dawid (13) POL 2312 6.5
5 m Brodowski, Piotr (5) POL 2397 6.0
6 IM Adamski, Jan (18) POL 2276 6.0
7 IM Nester, Ihor (7) UKR 2390 6.0
8 IM Aliavdin, Nikolai (9) BLR 2372 6.0
9 FM Bulski, Krzysztof (6) POL 2392 5.5
10 IM Rutkowski, Maciej (11) POL 2336 5.5
11 k+ Kulesza, Mateusz (21) POL 2247 5.5
12 m Butkiewicz, Łukasz (8) POL 2379 5.5
13 I Puczyłowski, Marcin (43) POL 2017 5.5
14 m Robak, Zbigniew (17) POL 2279 5.5
15 IM Korneevets, Alexander (14) BLR 2308 5.0
16 k+ Rawicz, Karol (25) POL 2230 5.0
17 k+ Klim, Kamil (16) POL 2280 5.0
18 I+ Pietruszewski, Marcin (41) POL 2037 5.0
19 m Krzyżanowski, Marcin (10) POL 2372 5.0
20 m Stoma, Pawel (15) BLR 2298 5.0
Średni ranking 2190
Jak widać z przytoczonych statystyk (jestem pojętnym uczniem i czegoś mnie Bartłomiej Macieja nauczył), turniej w Rewalu jest nawet silniejszy.
środa, 2 września 2009
Klika Prezesa-Marzyciela rozpoczęła działalność
Skandal w USA
02.09.2009 13:58
Zuzia Polgar została usunięta z zarządu amerykańskiego związku szachowego. Została też wydalona z samego związku. To samo spotkało jej męża. Zuzia bardzo brzydko wypowiada się o członkach zarządu związku szachowego USA. Zarzuca im niecne czyny. Jeszcze niedawno, gdy była ona i jej mąż jednymi z nich, wszystko grało. Zarząd był cacy.
Zarząd zarzucił Zuzi i jej mężowi, czytanie cudzych listów elektronicznych, oczernianie innych kandydatów do zarządu. Ponadto wytoczono małżeństwu kilka procesów sądowych.
Zuzia jest wybitną szachistką, była mistrzynią świata kobiet, miała wiele innych sukcesów, ale potraktowano ją jak normalnego człowieka. A czemu u nas są święte krowy?
mija się z prawdą. Polecam Piotrowi Kaczorowskiemu, żeby poprosił kogoś o pomoc w zapoznaniu się z blogiem Affairs of Chess, gdzie są zebrane wszystkie materiały dotyczące konfliktu Polgar-USCF. Mam nadzieję, że po zapoznaniu się z tymi materiałami, Piotr Kaczorowski sprostuje swoją wypowiedź.
Mam duże uznanie dla nowego prezesa, który oprócz marzeń o rankingu 2700 polskich zawodników i Grand Prix na Zamku Królewskim czy Wawelu, że wrócił na ziemię i zauważył, że w aktualnej klice zwanej Zarząd Polskiego Związkiego Szachowego istnieje konflikt interesów.
czwartek, 27 sierpnia 2009
List otwarty do Pawła Suwarskiego
Rozumiem Pańską finezyjną aluzję LECH Wałęsa i LECH Kaczyński i jestem Panu wdzięczny, bo dał mi Pan szansę porównać Prezesa-Marzyciela z Premierem Tuskiem:
Teraz Ustawiam Swoich Kolesi.
Mam nadzieję, że zacznie Pan podpisywać się pod swoimi postami, a nie będzie Pan próbował obrzucać mnie błotem pod głupawymi nickami, które cuchną Panem, Panie Suwarski, na odległość.
Obiecuję, że o Panu będzie tutaj więcej, więc życzę przyjemnej lektury.
Z poważaniem,
Zbigniew Nagrocki
P.S. Zgodnie z zaleceniami Prezesa-Marzyciela, nie przykładam też wagi do blędnej pisowni mojego nazwiska.
Współpracownicy Pana Prezesa
I wreszcie ostatnią osobę, którą chcę zaproponować do Zarządu bezpośrednio, jest pani Agnieszka Fornal-Urban, i tutaj zetknąłem się z takimi opiniami, że pani Agnieszka przez lata, jak była w Zarządzie, zresztą była też w ostatnim Zarządzie i jest w Zarządzie zawieszonym, była osobą, która była niezwykle wymagająca, czy wręcz twarda do prezesów Związków regionalnych. I oczywiście, że czasami to jest troszeczkę denerwujące. Ale co ja bym chciał zrobić i co bym chciał, żebyście państwo mnie poparli. Bo pani Agnieszka przez tą właśnie swoją twardość jest genialną osobą, żeby działać na zewnątrz Związku, a nie do wewnątrz. Chciałabym, żeby pani Agnieszka walczyła z tymi mediami, walczyła z tymi sponsorami. Bo kto lepiej, niż pani Agnieszka zaargumentuje sprawę szachów? Która ma wygadane, ma gadane, w sposób no niesamowicie dobry, a myślę, że to, że jest kobietą i może to jest bardzo politycznie niepoprawne, ale no wygląd też ma swoje znaczenie.
No więc, myślę, że są bardziej wygadane osoby. Ta wypowiedź przypomniała mi mojego nielegalnego prezydenta, który nie potrafi wypowiedzieć najprostszej kwestii bez telepromptera. Może Polski Związek Szachowy pomyślałby o zakupie takiego urządzenia, co byłoby korzystne dla image polskich szachów.
Nie podzielam optymizmu Prezesa-Marzyciela co do betonu (określenie Bartłomieja Maciei), jakim jest Agnieszka Fornal-Urban i nie jestem w tych poglądach odosobniony. Oto wypowiedź Pawła Suwarskiego:
Na jego miejsce zatrudniono osobę, która w miarę sprawdzała się jako sekretarka w Związku, ale nie posiada ni grama kwalifikacji do bycia dyrektorem Związku. Która systematycznie zaniedbuje swoje obowiązki i ma w tzw 4 literach wszystkich szachistów. Sam to mi powiedziała, że praca jak praca, nie warto się za bardzo przejmować. Koszty jakie ponoszą rodzice, kluby i zawodnicy w wyniku organizowanych przez nią wyjazdów reprezentacji są dużo wyższe niż to konieczne. Bartek Macieja od ręki może podać przykłady. (3.06.2009)
Najlepszy numer jaki zrobiła Pani Dyrektor Biura, co pewnie wreszcie skończy jej karierę na tym stanowisku, to podsuniecie w ostatnim dniu urzędowania Prezesowi Wodzie, lewych papierów do podpisu. Czyli nie zatwierdzonego przez nikogo wniosku do Ministerstwa o dofinansowanie imprezy. (4.06.2009)
środa, 26 sierpnia 2009
Prezes-marzyciel
Tu nie chodzi o zysk, tylko chodzi o to, żebyśmy mieli jak najwięcej grających, chodzi o to, żebyśmy mieli jak najwięcej medali, chodzi o to, żebyśmy mieli jak najwięcej dobrych turniejów, chodzi o to, żeby nasi arcymistrzowie byli w pierwszej trzydziestce i mieli powyżej 2.700.Prezes-marzyciel mówi to na wyrost, gdyż polscy arcymistrzowie od wielu lat mają problemy ze znalezieniem się w pierwszej setce światowej. Być może, Pan Prezes opierał się na wypowiedzi „WYBITNEGO” polskiego arcymistrza,Bartłomieja Maciei, który ma problemy z utrzymaniem rankingu na poziomie 2600:
Jeżeli odsunąć się na bezpieczną odległość od naszego bagna, na przykład wyjechać gdzieś za granicę i zapytać o szachy polskie, ludzie typowo odpowiadają "Ah, Polish chess?" - oczywiście, że bardzo wiele o nich wiemy, co za pytanie. Rubinstein, Najdorf, sukcesy przedwojenne, ostatnie dekady to Krasenkow, Wojtkiewicz, Macieja, Kempiński, Soćko, Markowski, szachy polskie dokonały olbrzymiego postępu po upadku komunizmu, a teraz znowu macie silnych młodych: Mitonia, Wojtaszka, Bartla i Gajewskiego. Jak Wy to robicie, że szachy polskie tak rozkwitają?
Czyżby Bartłomiej Macieja celowo pominął fakt, że zarówno Krasenkow, jak i Wojtkiewicz pochodzą z Kraju Rad, a Wojtkiewicz bardziej był znany jako zawodnik amerykański?
Reasumując, prezesowi Sielickiemu nie wystarczy jedna kadencja, żeby zobaczyć polskiego szachistę w pierwszej trzydziestce świata. Trochę się spóźnił, bo Michał Krasenkow już w niej był, nawet jako polski zawodnik.
piątek, 21 sierpnia 2009
Profesor Agentury
Najzabawniejsze jest to, że Bartłomiej Macieja jest znany z pisania donosów na swoich kolegów, czyli swój ciągnie do swego. Obaj są też znani z oszukiwania w ankietach internetowych – sami o tym napisali.
Na pierwszym turnieju Amplico zauważyłem, że „prof.” Jan Macieja przemawiał z rękami w kieszeni, co świadczy o braku szacunku dla publiczności. (Jak można postawić znak równości między tytułem profesora a tytułem docenta marcowego?)
Biorąc pod uwagę list otwarty J. Maciei, który zamieścił B. Macieja na swoim forum, nasuwa się propozycja: B. Macieja musi odejść. Tym bardziej, że przez 20 lat niewiele osiągnął, a też już osiągnął status quo betonu.
czwartek, 20 sierpnia 2009
Konflikt Interesów
„Pełnienie przez osobę publiczną, albo członków jej najbliżej rodziny, funkcji lub utrzymywanie kontaktów o charakterze prywatnym, które wpływać mogą na treść urzędowych zachowań w sposób rodzący wątpliwości co do ich bezstronności”
Prof. A.Z. Kamiński
We władzach Polskiego Związku Szachowego były i są osoby, których dotyczy wyżej wymieniona definicja. A mianowicie:
1. Wojciech Zawadzki – ojciec trojga dzieci grających w szachy na poziomie wyższym niż świetlicowy, czyłi coś w rodzaju profesjonalisty Bartłomieja Maciei. Obecne stanowisko - Wiceprezes Zarządu d/s Komunikacji i Promocji . Czy zakres obowiązków obejmuje promocję czasopisma „Mat”?
2. Agnieszka Fornal-Urban ma męża grającego na poziomie „profesjonalisty”, according Bartłomiej Macieja. Dziwnym zbiegiem okoliczności Bartłomiej Macieja nie zalicza jej do „betonu”. A w Związku jest od wielu lat i ma wprawę w wydawaniu związkowych pieniędzy. Jestem zdziwiony, że na etacie Związku nie znalazł się jeszcze Paweł Suwarski, ale poczekajmy. Obecne stanowisko - Wiceprezes Zarządu d/s Współpracy z Partnerami. Kto jej znajdzie tych partnerów?
3. Marek Bartel – Rzecznik Prasowy Pzszach. Czy naprawdę jest tak źle, że na to stanowisko trzeba zatrudniać „kupca” (określenie Piotra Kaczorowskiego)? Fakt, Marek Bartel jest świetnym kupcem, wykazał to w 2006 r. przy zakupie tytułu mistrza Polski dla swojego syna. A teraz prawdopodobnie będzie promował, razem z Wiceprezesem d/s Komunikacji i Promocji, czasopismo „Mat”.
Rozbudowa Zarządu PZSzach kojarzy mi się z aktualną sytuacją w USA i działalnością nielegalnego prezydenta Baracka Obamy, który jest marionetką liberałów.
Jednak, biorąc pod uwagę, kim jest i jakie ma na swoim koncie afery Minister Sportu Drzewiecki (Drzewko), PZSzach ma długą drogę do osiągnięcia tego samego poziomu. Choć fryzjera polskich szachów – jak piłka nożna - już mamy.
czwartek, 13 sierpnia 2009
Three Amigos
W Stanach modne jest teraz określenie “three amigos” ze względu na kontakty prezydenta USA, Baracka Obamy z Fidelem Castro i Hugonem Chavezem. Nawiasem mówiąc, Obama stwierdził, że oboje z Michelle grają w szachy, ale nie przynosi to chluby amerykańskim szachistom.Nasunęło mi się skojarzenie, że w polskim „światku” sędziowskim można też znaleźć three amigos, którzy dają znakomitą wizytówkę polskim szachom. Mam na myśli Tomasza Delegę, Pawła Suwarskiego i Piotra Kaczorowskiego.
Jestem zdumiony, że sędzia Tomasz Delega uważa, że mat nie kończy partii, ale, jak mówi FIDE „mat jest matem”, a życie toczy się dalej. W poprzednich wyborach przepadł sromotnie, ale, jak widać, to go tylko wzmocniło. No i miał moralne poparcie Bartłomieja Maciei, który bardzo wybiórczo ocenia kompetencje innych (przypominam histeryczną reakcję Maciei w przeddzień ostatnich wyborów na wiadomość o kandydowaniu Jana Kusiny na stanowisko prezesa PZSzach).
Miejmy nadzieję, że ten błąd przeszłości nie wpłynie negatywnie na dalszą działalność Tomasza Delegi na stanowisku Sekretarza Generalnego PZSzach. Tomasz Delega, według Bartłomieja Maciei, pracuje na pełny gwizdek i wielokrotnie przekracza normy jak dobry przodownik pracy w PRLu.
Trudno jest wypowiadać się na temat Piotra Kaczorowskiego, bo trudno jest polemizować z decyzją dożywotniej dyskwalifikacji sędziowskiej, podjętą przez Polski Związek Szachowy.
O Pawle Suwarskim pisać źle byłoby dla niego komplementem. W przyszłości postaram się uzasadnić moją opinię.
Poszukiwany szef wyszkolenia
Wymagania:
- wyższe wykształcenie
- uprawnienia trenera II klasy w szachach, ewentualnie uprawnienia instruktora w szachach
- oraz zobowiązanie do podniesienia kwalifikacji
- co najmniej pięcioletni staż w pracy szkoleniowej w szachach
- dobra znajomość języka angielskiego
Jestem zdumiony postawieniem przez PZSzach tak wysokiej “poprzeczki”. Jedyna osoba, która spełnia te warunki, to Włodzimierz Schmidt, który nie należy do ludzi przełomowych, jak określał to “guru” Bartłomiej Macieja, ale przeżył już różne warianty Polskiego Związku Szachowego. Należy też nadmienić, że samozwańcza czołówka szachowa Polski wyraża się o nim w sposób szyderczy. Niestety, Włodzimierz Schmidt ma już stanowisko w PZSzachu.
Ciekawe, kogo by widział na tym stanowisku największy bufon polskich szachów, Bartłomiej Macieja. A może ma już kandydata z krajów ościennych lub nawet z drugiej półkuli? Jeśli rzecznikiem prasowym jest Marek Bartel, to wszystko jest możliwe.piątek, 7 sierpnia 2009
Bartłomiej Macieja bije pianę
B.M.: Przepraszam, że piszę już po zakończeniu turnieju, ale dosłownie dopiero przed chwilą zauważyłem, że w wersji angielskiej turniej został nazwany "1st International Grandmasters' Chess Tournament". Moim odruchem byłoby napisanie "1st International Grandmaster Chess Tournament", jeżeli odpowiednikiem ma być widoczne w wersji polskiej "I Międzynarodowy Arcymistrzowski Turniej Szachowy", ale lepiej to skonsultować z kimś znającym angielski.
Z.P.: Bartku grandmasters' tournament to najpoprawniejsza forma, ktora jest czesto skracana do grandmasters tournament jako ze apostrofy zajmują miejsce, a czasem ktos kto pisze do turniejow w ktorym grają arcymistrzowie to grandmaster tournament, ale jesli graja tylko arcymistrzowie to na pewno najpoprawniejszym jest grandmasters' tournament.
B.M.: Zawsze mi się wydawało, że apostrof na końcu sugeruje przynależność, własność, np. Zbyszek's tournament rozumiałbym jako turniej Zbyszka, co niekoniecznie musiałoby oznaczać, że akurat Zbyszek tam gra. Analogicznie, Zbyszek's grandmaster tournament rozumiałbym jako turniej arcymistrzowski Zbyszka. Przed chwilą z ciekawości wszedłem na http://www.amazon.com/ i wpisałem grandmasters' tournament. Wyskoczyła informacja o zaledwie jednej książce (napisanej przez naszego Tartakowera ). Książek o grandmaster tournament jest nieporównywalnie więcej. Google.pl też preferuje ilościowo "grandmaster tournament" i to nad połączone siły "grandmasters' tournament", "grandmaster's tournament" z "grandmasters tournament". Jako pierwszy wyskakuje mi link do Turnieju w Biel. Jako pierwszy z grandmasters' tournament wyskakuje mi link do turnieju w Lublinie.
Z.B.: Widzisz Bartku umiejscowienie apostrofa ma znaczenie grandmasters' tournament to nasz turniej np w Lublinie, a grandmaster's tournament to turniej arcymistrza wg tego co wcześniej napisałęś np arcymistrza Bartka, więc na końcu to ważne czy przed czy po "s". Myślę że na tym można poprzestać.
B.M.: Poprosiłem mojego kolegę z Anglii, po znanym prestiżowym uniwerku, aby wytłumaczył mi, jak to dokładnie z tymi apostrofami jest. Odpowiedział mi tak:
Cytat:
"1st International Grandmaster Tournament" jest typowym określeniem każdego turnieju wysokiej klasy, w tym także takiego organizowanego na normę GM. "1st International Grandmasters' Tournament" podkreśla fakt, że w turnieju grają sami arcymistrzowie i nie może być błędem, ale wygląda nietypowo.
Z.P.: Cieszę się Bartku że w końcu jesteśmy tego samego zdania.
Myślałem, że po nauce języka angielskiego w Anglii Bartłomiej Macieja nie będzie miał problemów z przetłumaczeniem prostych słów na język polski. Wystarczyło sobie uzmysłowić, że
grandmaster tournament = turniej arcymistrzowski
grandmasters' tournament = turniej arcymistrzów
Jest to tak proste jak konstrukcja cepa.
piątek, 31 lipca 2009
Przyjaźń Prezesa z Piotrem Kaczorowskim owocuje
W dniu 28 lipca doszło w Pardubicach do spotkania prezesa PZSzach Tomasza Sielickiego z prezesem Czeskiej Federacji Szachowej i przedstawicielem Czech w ECU Petrem Piskiem.
W dwugodzinnej rozmowie prezesi przedstawili sobie stan zorganizowania szachistów w obu krajach. Okazało się, że Czesi posiadają więcej niż my klubów szachowych (ponad 600) i zarejstrowanych szachistów (ponad 30 000) W ramach centralnych rozgrywek organizowane są tam: ekstraliga, dwie I ligi oraz sześć II lig. Oprócz tego każdy z 14 województw prowadzi rozgrywki III ligi oraz rozgrywki lig regionalnych. Wszystkie drużynowe rozgrywki seniorów są prowadzone są w formie lig dojazdowych.
Należy zauważyć, że przy dzisiejszej technologii można było otrzymać te dane przez Internet albo, jeśli Prezes Sielicki był zainteresowany spotkaniem twarzą w twarz, urządzić konferencję wideo.
Czeska Federacja dostaje od państwa dwa razy mniejsze środki na działalność niż nasza. Z tego powodu m.in. juniorzy wyjeżdżający na ME lub MŚ sami finansują swój wyjazd (federacja opłaca tylko trenera),a przedstawiciej Czech z braku pieniędzy często nie bierze udziału w Kongresach FIDE, ale z drugiej strony każdy szachista reprezentujący Czechy na olimpiadzie szachowej oraz drużynowych MŚ i ME seniorów dostaje z federacji startowe w wysokości 1000 EURO.
Prezesi podjęli również temat współpracy w ECU i FIDE i namówienia do niej innych federacji z Europy Środkowej i Wschodniej, która umożliwiłaby większy wpływ na decyzje zapadające w tych stowarzyszeniach.
Większa liczba delegatów wiąże się z większymi kosztami, a co za tym idzie – mniejszą liczbą turniejów opłacanych przez PZSzach. Dziwne, że przewodniczący Rady Zawodniczej jeszcze nie podjął tego tematu; być może dlatego, że jest delegatem PZSzach.
Po spotkaniu prezesów Jiri Petrużalek - organizator festiwalu Szachowego w Pardubicach (największego na świecie)
(?)– znam większe: w tegorocznym turnieju w Filadelfii wzięło udział 1349 szachistów, a w Pardubicach – 1311, a tegoroczny festiwal w Las Vegas był zorganizowany z jeszcze większą pompą.
oraz całego CzechTouru - oprowadził po rozgrywanych właśnie w ramach festiwalu turniejach oraz opowiedział jak są organizowane.
W spotkaniach z ramienia Zarządu PZSzach, oprócz prezesa uczestniczyli: Wojciech Zawadzki i Waldemar Taboła
Należy zauważyć, że festiwal w Pardubicach jest sponsorowany przez Szachy Chess. Żaden z Polaków nie zagrał w tegorocznym turnieju głównym w Pardubicach.
Reasumując: pieniądze zużyte na wyjazd Tomasza Sielickiego, Wojciecha Zawadzkiego i Waldemara Taboły można było przeznaczyć na wysłanie aktualnego mistrza Polski, Bartłomieja Macieję, tym bardziej że w turnieju głównym było tylko dwóch zawodników z rankingiem wyższym niż 2600, więc Bartłomiej Macieja mógłby przedstawić polskie szachy w dobrym świetle na „największym” szachowym festiwalu na świecie, a przecież medialny image polskich szachów jest w programie wyborczym nowego prezesa zamieszczonym na osobistej stronie Wybitnego Redaktora „Szachy Chess”.
czwartek, 30 lipca 2009
Enough is enough
Stwierdzenie Maciei wzbudza tylko ogólny śmiech i nie jest poparte żadnymi argumentami. Kilka lat temu tenże bufon napisał: „Tym niemniej nie można negować tego, co zrobił [Aleksander Wojtkiewicz] dla polskich szachów – na początku lat 90-tych był niekwestionowanym liderem i jako jedyny przebił się do pierwszej setki świata, odsłaniając jednocześnie, na jak niskim poziomie stoją szachy w naszym kraju.”
Alek Wojtkiewicz, po powrocie z Argentyny, opowiadał mi o swoim spotkaniu z Najdorfem, mówiąc, że „czuje się rękę mistrza”. A Najdorf, który był w przedwojennej polskiej czołówce szachowej, nie był nawet mistrzem świata!
W dalszej części cytatu Macieja powiedział: „W ten sposób dał impuls do rozwoju, a młode pokolenie chciało uzyskiwać takie sukcesy jak On. W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, podobną rolę odegrał Michał Krasenkow, który niemal na każdym kroku demonstrował przy szachownicy, jak wielkimi jesteśmy fuszerami [tutaj zgadzam się z Macieją]. Było to bardzo mobilizujące, bo każdy chciał podwyższyć swój poziom do takiego, aby nie dać się tak lać, nie być gorszym. Efekt – wystarczy popatrzeć na gigantyczny postęp, jaki dokonał się w ostatnich latach w polskich szachach. Oczywiście nie jest to zasługą tylko i wyłącznie Olka i Michała, ale bez obu liderów nie byłby możliwy – zawodnicy nie mieliby takiej motywacji”.
Czyżby? Raz wydarzył się cud. Na pażdziernikowej liście rankingowej FIDE z 2006 r. w pierwszej setce znalazło się aż 5 Polaków:
58. Michał Krasenkow 2647
74. Kamil Mitoń 2638
84. Radosław Wojtaszek 2630
85. Bartosz Soćko 2630
96. Bartłomiej Macieja 2622
Obecnie Polacy z trudem dostają się do pierwszej setki, mimo galopującej deflacji rankingów.
Zakrawa na kpinę twierdzenie, że przedwojenni mistrzowie świata mieliby dzisiaj ogromne kłopoty ze zdobyciem tytułu mistrza Polski, jeśli aktualnym mistrzem Polski jest świetnie wylansowana miernota, mająca problemy z osiągnięciem rankingu 2642, co dałoby jej miejsce w pierwszej setce.
poniedziałek, 20 lipca 2009
Walne Zgromadzenie PZSzach, 18.07.2009, Warszawa
Bartłomiej Macieja zapomniał, jak wszystkich uciszał w czasie ciszy wyborczej.
Bardzo się zdziwiłem, że na prezesa zdecydował się wystartować p.Kusina. W tej
chwili PZSzach jest na dnie, sytuacja jest beznadziejna aż tu nagle pojawiła się
na tym ciemnym pochmurnym niebie ogromna jasno świecąca gwiazda, z którą można
wiązać nadzieje, że będzie w stanie wyprowadzić PZSzach z obecnego stanu rzeczy,
na zupełnie inny poziom. Zrozumiałbym, że jakiś stary beznadziejny dziad,
zagubiony w po-PRL-owskiej rzeczywistości, czasami bywający nazywanym
wieloletnim zasłużonym działaczem, zdecydowałby się wystartować jako
kontrkandydat. Ale że taką decyzję podjął akurat p.Kusina? Bardzo mnie to
zaskoczyło i nie wiem, jak rozumieć motywy. Jakoś nigdy nie postrzegałem
p.Kusiny jako osoby, ubóstwiającej władzę, nie mogącej bez niej żyć, która jak
się dorwie do stołka, to nigdy nie odejdzie, a będzie zapuszczać coraz to
dłuższe/grubsze korzenie. No ale jeśli nie tak, to czyżby p.Kusina uważał, że
byłoby źle dla Polskiego Związku Szachowego, gdyby p.Sielicki został prezesem i
dlatego własną piersią próbuje temu złu się przeciwstawić?! Natomiast jak patrzę
na listę kandydatów do Zarządu, to cieszę się, że p.Zawadzki w końcu (po
wieeeelu latach) dał się namówić. Może i On wierzy w odrodzenie PZSzach pod aurą
p.Sielickiego i postanowił Mu w tym osobiście pomóc? Z drugiej strony, jak
popatrzyłem dalej na listę, to przeraziłem się, bo myślałem, że ostatnie
dinozaury już dawno wyginęły, choć niby nie tak dawno polski
europarlamentarzysta o nich wspominał. A tu ci nagle takie skompromitowane
upiory przeszłości powyskakiwały (17.07.2009, 18:41, forum Maciei)
O dziwo, sam do tego nie stosuje się, a wręcz przeciwnie, prowadzi bezczelną kampanię wyborczą nie popartą żadnymi faktami. Stwierdzenie, że "jakiś stary beznadziejny dziad, zagubiony w po-PRL-owskiej rzeczywistości, czasami bywający nazywanym wieloletnim zasłużonym działaczem, zdecydowałby się wystartować jako kontrkandydat" jest żenadą. Nie kto inny, tylko Bartłomiej Macieja żąda od polskich podatników, żeby płacili za jego mierną grę.
Jak widać z cytowanego postu, Bartłomiej Macieja dąży do drugiego marionetkowego prezesa PZSzach (pierwszym był Przemysław Gdański, a szarą eminencją - Jan Macieja).
Z dalszej części postu Bartłomieja Maciei wynika, że Tomasz Sielicki nie powinien mieć żadnego kontrkandydata, a Jan Kusina wepchnął się między wódkę a zakąskę.
Jeżeli porównamy tych dwóch kandydatów, to Jan Kusina ma nieporównywalnie większe doświadczenie w działalności szachowej. Był też w czołówce krakowskich juniorów.
Dlaczego Tomasz Sielicki jest delegatem DZSzach? Czy nie było dla niego miejsca w Warszawie? Historia lubi się powtarzać. Przypominam sobie, jak Bartłomiej Macieja zakwalifikował się do mistrzostw Polski, dostając miejsce organizatorów z Opola.
Proponuję Bartłomiejowi Maciei zapoznanie się z artykułem Rafała Przedmojskiego "Wywiad z Tomaszem Sielickim", zamieszczonym w "Panoramie Szachowej" z kwietnia br. Określenie, że jest to wybitny biznesmen, jeden 350 najbardziej wpływowych ludzi świata, ubawiło mnie do łez. Sprawdziłem, co to jest The Trilateral Commission i jakie zasady obowiązują w tej prywatnej instytucji. Biorąc pod uwagę, że na ich liście rankingowej politycy poszczególnych krajów są przed biznesmenami, to 350-te miejsce Tomasza Sielickiego budzi poważne wątpliwości i stawia pod znakiem zapytania jego prawdomówność. W tym samym wywiadzie Tomasz Sielicki wypowiada się bardzo ogólnikowo na temat swojego programu. Jestem zdumiony, że tak poważny biznesmen może mówić o większych funduszach w czasach globalnego kryzysu, tym bardziej, że obraz polskich szachów, zdewastowany przez Bartłomieja Macieję, trzeba będzie poprawiać przez następne lata. A trudno wymagać skoncentrowania się na polskich szachach od człowieka, który jest zajęty wieloma działalnościami na różnych polach. Bo chyba nawet Bartłomiej Macieja nie spodziewa się, że Tomasz Sielicki nagle wszystko porzuci dla dobra polskich szachów.
Znam to z własnego podwórka. Burmistrz Nowego Jorku, Michael Blumberg pracuje za 1 dolara rocznie. Ale w okresie kryzysu majątek Blumberga tylko w ciągu pierwszych czterech lat zwiększył się czterokrotnie (z 5 mld do ponad 20 mld dolarów). A Nowy Jork jest w coraz większym kryzysie.
Nasuwa się pytanie, jak prezesura PZSzachu może pomóc biznesmenowi w dalszym rozwoju.
Czy osiągnięcia sprzed 10 lat są równoważne aktualnym? Życzę Bartłomiejowi Maciei powrotu do pierwszej setki na liście rankingowej, ale może to być dla niego za trudne i nawet K-factor tu nie pomoże.
Tomaszowi Sielickiemu, jeśli zostanie wybrany, życzę, żeby z pomocą Radosława Jedynaka rozwiązał problem "spółdzielni" szachowych i oszustw komputerowych.



